piątek, 21 listopada 2014

1.Klucz wiolinowy
-Dziewczyny! Wstawać! Już po siódmej a wy jeszcze w łóżkach. Midori, Azusa, Meiko! – odezwał się z kuchni sympatyczny i ciepły głos matki nastolatek.
                Za oknem można było dostrzec, że dzisiejszy dzień zapowiadał się pogodnie. Promienie słoneczne wpadały do domu i rozświetlały pomieszczenia. Świat budził się do życia. Drzewa delikatnie kołysały się na wietrze, a szum liści akompaniamentował ptakom. Na zewnątrz panowała cisza, spokój i harmonia. Jednak…
-Nawet się nie waż! – wrzasnęła najmłodsza z sióstr, Midori, ciskając w Meiko poduszką nim ta weszła do łazienki. – Ja idę pierwsza.
-Jak śmiałaś smarku – powiedziała wściekła brunetka podnosząc poduszkę i odrzucając ją w stronę młodszej siostry. – Byłam pierwsza i do tego jestem najstarsza.
-Ale mi się spieszy do szkoły! – podbiegła do siostry i zaczęła się z nią komiczne siłować.
-Skoro mowa o szkole… Mi także się spieszy  - powiedziała nagle Azusa wchodząc do łazienki. – Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta – brunetka zatrzaskując za sobą drzwi wystawiła do sióstr język i puściła oczko. 
-AZUSA! – krzyknęły obie pukając do drzwi.

                Po dziesięciu minutach Azusa wyszła z łazienki zostawiając siostry same sobie. Poszła do pokoju i ubrała swój szkolny mundurek. Brązowe włosy spięła jak zwykle w wysoka kitkę, pozostawiając obok każdego ucha po jednym kosmyku. Podeszła do kalendarza i wyrwała kartkę, odsłaniając następną z napisem 1 kwietnia [*] . 
-Trzecia klasa, co? – szepnęła do siebie. – Szybko to zleciało.

            Dziewczyna przed wyjściem z pokoju spojrzała jeszcze ostatni raz w lustro i poprawiła włosy. Kiedy wszystko prezentowało się już perfekcyjnie, zamknęła za sobą drzwi pokoju i zeszła na śniadanie, gdzie czekali już jej rodzice i starsza siostra.
-Midori jeszcze nie zeszła? – zapytała brunetka przekraczając próg jadalni.
-Nie – odpowiedziała jej zapchana kanapką starsza siostra. – Dzisiaj jej pierwszy dzień w gimnazjum. Chce pewnie zrobić się na bóstwo.
-Zapewne… - odpowiedziała Azusa bacznie przyglądając się zaskakującemu tempu pochłaniania posiłku przez Meiko.
-No co? – zapytała dziewczyna czując na sobie wzrok siostry. – Dzisiaj mam rozmowę kwalifikacyjną. Muszę nadrobić straconą energię z poprzedniej pracy.
-Znowu nowa praca? – zapytała zdziwiona nastolatka.
-No właśnie! Znowu nowa praca!? – odezwał się nagle ojciec dziewczyn. - Mogłabyś na studia pójść. 
-Ooo! I się zaczęło – powiedziała załamanym głosem Meiko. – Nie chcę studiować.
- Lepsze to niż chwytanie się każdej możliwej pracy – odpowiedział jej mężczyzna. – Azusa chce iść na studia – na te słowa brunetka pokiwała twierdząco głowa i zasiadła do stołu. -  Midori, mimo młodego wieku, wie już co chce robić i chce iść na studia.
-Słyszałam swoje imię – powiedziała świeżo upieczona gimnazjalista demonstrują swój nowy mundurek szkolny. 
-A ty!? Możesz iść na studia, masz warunki, ale nie chcesz – wytłumaczył podirytowany.
-Oho, czyli przyszłam nie w porę – burknęła pod nosem Midori. – No nic – chwyciła za dwa tosty i ruszyła w stronę wyjścia. – Umówiłam się ze znajomymi.
-Już wychodzisz? – zapytała matka dziewczynek. W odpowiedzi dostała szybki, twierdzący znak, po czym drzwi za Midori zamknęły się.
-Już tak późno?! –krzyknęła Meiko. – Wychodzę. Życzcie mi szczęścia – powiedziała zdeterminowana i wybiegła na zewnątrz.
-Też będę się zbierać – powiedziała Azusa wstając od stołu.
-Azusa! – zagadał do nastolatki ojciec. - Pomożesz mi dzisiaj w sklepie?
-Dzisiaj nie mogę – odpowiedziała brunetka. – Umówiłam się z Azumi i Yuki i mam lekcje muzyki.
-No trudno. Ale nie wracaj późno.
-Wiem, wiem – uśmiechnęła się. – Zastanawia mnie tylko jedno. Czemu po prostu nie zatrudnisz Meiko?
-Bo ma iść na studia – mówił głosem pełnym powagi.- A poza tym… Ma strasznie ciężki charakter – zaśmiał się.
- Co racja to racja – odwzajemniła uśmiech dziewczyna.
-Jesteście podli – wtrąciła matka Azusy rzucając w męża ściereczką. – No! Ale późno już. ty do pracy, a ty do szkoły – podsumowała wskazując kolejno na męża, a później na córkę.

                Brunetka ruszyła na przystanek autobusowy. Nie czekała długo. Natychmiast wsiadła do środka transportu, który jechał w stronę szkoły.  Podróż trwała kwadrans. Dziewczyna ledwie zdążyła wysiąść z autobusu, a już zawisła jej na szyi drobniutka blondynka o promiennym uśmiechu.
- A-ZU-SA – zawołała wesoło dziewczyna wtulając się w przyjaciółkę.
-Azumi, dusisz mnie – zaśmiała się brunetka odwzajemniając uścisk.
-Cześć!!! – nastolatki usłyszały znajomy głos.

                Zobaczyły machającą i biegnącą w ich stronę Yuki. Szatynka rzuciła się dziewczynom na szyję i odgrywała scenę, jak to się za nimi nie stęskniła, mimo że nie widziały się tylko dwa dni.
-Mam wam tyle do opowiedzenia! – mówiła podekscytowana.
-Widziałyśmy się przedwczoraj – Azumi spojrzała na przyjaciółkę skrzywionym wyrazem twarzy. – Aż tyle się zmieniło?
-Rozwiązali piątkę!!! – krzyknęła z ekscytacją.
-Co? – zapytała zdziwiona Azusa.
-Liceum nr.5 – patrzyła podekscytowanym wzrokiem na przyjaciółki.
-I co z tego? – zapytała spokojnym głosem Azusa.
-I co z tego?! – wytrzeszczyła na nas oczy. – Jak to co z tego. To najbliżej położone liceum od naszego. A wiecie co to oznacza? Że znaczna cześć uczniów przeniosła się do naszej szkoły. Nowe twarze, nowi ludzie, nowe znajomości, nowi przystojniacy – wymawiając ostatnia cześć zdania w oczach szatynki pojawiły się ogniki.
-Wróć na ziemię – powiedziała Azumi. – Masz chłopaka.
-Jak ty zawsze potrafisz zepsuć chwilę – dziewczyna spojrzała na przyjaciółkę naburmuszona.

           Podczas drogi z przystanku, dziewczyny cały czas rozmawiały i śmiały się. Przekraczając próg szkoły rozmowę przerwał im zasapany, o dwa lata młodszy chłopak.
-A-a-a-a-a-a-a-a-a-Azusa T-t-t-t-t-Teeendo – mówił przestraszony. – P-p-p-p-przewodniczący S-s-s-Shiro prosił o-o-o przekazanie t-t-tego – wykrztusił z siebie podając dziewczynie plik kartek. 
-Co to? – Azusa spojrzała na niego poważnie.
-Przepraszam, ja nic nie wiem – wrzasnął szybko i uciekł.
-Co to było? – powiedziała Azusa patrząc na uciekającego chłopaka.
-Przerażasz ludzi, Azusa – zaśmiała się Yuki. – Co to? – zapytała patrząc na teczkę z dokumentami.
-Nie wiem. Zobaczmy – odpowiedziała brunetka otwierając teczkę.  

,,Azusa!!! Ratuj!
 Dwa dni temu miałem wypadek na skuterze ze swoją dziewczyną.
Jej na szczęście nic się nie stało, ale ja
jestem uziemiony w szpitalu na co najmniej dwa tygodnie.
Nie chciałem tego, ale tak wyszło.
Myślę, że dasz radę dzisiaj mnie zastąpić. Przecież jesteś super wiceprzewodniczącą do zadań specjalnych, która zawsze mnie ratuje.
Powodzenia. Shiro.”
-Shiro!!! – warknęła pod nosem dziewczyna i ścisnęła w pieści liścik od przewodniczącego. – Dziewczyny, idę do auli zadbać o apel. Powiedźcie wychowawcy, że nie mogłam przyjść na spotkanie klasowe. Zajmijcie mi moją ławkę. Widzimy się na apelu – powiedziała stanowczo i ruszyła w stronę wyznaczonego miejsca.
-Ach Shiro… - westchnęła Azumi.
-Już jesteś trupem – dokończyła Yuki udając się z przyjaciółką w stronę klasy.

                Całej sytuacji przyglądała się grupka chłopaków. Jedni z nich śmiali się w niebogłosy, inni zaś nie wiedzieli co myśleć o tej całej sytuacji.
-Myślałem, że junior się zleje ze strachu – zaczął jeden wycierając łzy rozbawienia.
-Mówiłem ci, że danie mu tego zadania było dobrym pomysłem – odpowiedział równie rozbawiony kolega.
-O co w tym wszystkim chodzi? – zapytał jeden z grupki chłopców.
-Też nie wiem co was tak bawi…
-No tak! – olśniło najbardziej roześmianego chłopaka. – Hikaru, Seiki, słuchajcie uważnie bo nie będę powtarzać – spoważniał komicznie. –Przewodnicząca naszego liceum to szatan.
- Hę? – skrzywił się Seiki.
- To niedorzeczne Motoki…- odezwała się znudzony Hikaru.
- To wiedźma!– chłopak uniósł do góry ręce i zaczął udawać ducha. 
- A te dziewczyny obok niej, to może zmory albo zjawy, co? – zadrwił Hikaru.
- Nie do końca – odpowiedział Motok. – Choć Yuki… Raz stłukła o trzy lata starszego faceta, który się do niej przystawiał. Te piękne, czarne, proste włosy, długie nogi i figura modelki, to tylko zmyłka. Ta dziewczyna naprawdę potrafi dokopać.
-A ta druga? – dodał nagle Seiki.
- Azumi? – zapytał chłopak. – A nie, nie. Nią nie macie co się przejmować. To chyba najsłodsza istota na ziemi – chłopak zaczął się zachwycać. - Falowane blond włosy, wygląd porcelanowej lalki. Niewinna niczym…
-Pweh… - prychnął jeden z chłopaków. – Znowu zaczął. Zignorujcie go. Na całą trójkę trzeba po prostu uważać.
- To trochę śmieszne – wtrącił Seiki. – Ale niech będzie.
- Oj, zmienicie zdanie jak je poznacie – kontynuował tajemniczym tonem chłopak.
-Haha – zaczął nagle śmiać się Motoki. – Przekonacie się na własnej skórze co to za potwory. Jesteście z nimi w klasie.
-Czytaj dokładniej listę – podszedł do tablicy z nazwiskami Hikaru. – Też jesteś w tej klasie Sherlocku – powiedział wskazując na kartce nazwisko chłopaka.

***
                W auli panował istny rozgardiasz. Apel miał się zacząć za godzinę, a dekoracje były w rozsypce. Azusa widząc to załamała tylko ręce. Chciała coś powiedzieć, ale nie mogła przebić się przez ogólnie panujący hałas. Zagwizdała wiec głośno, a następnie klasnęła dwa razy w ręce. Zapanowała cisza.
-Słuchajcie – zaczęła brunetka. – Shiro miał wypadek i nie będzie go dzisiaj. Ale nie martwcie się, nic mu nie jest. Dostałam od niego wszystkie niezbędne dokumenty potrzebne do poprowadzenia dzisiejszego apelu, więc powinniśmy dać radę. Do roboty! – wszyscy zaczęli uwijać się jak mrówki.

***
         W sali klasy IIIb panowała w miarę spokojna atmosfera. Każdy nawiązywał znajomości z nowymi uczniami z Liceum nr. 5. Yuki i Azumi jako pierwsze zajęły sobie ławki. Co roku siadały tak samo. Szatynka w środkowym rzędzie w przedostatniej ławce, Azumi po jej lewej stronie przy oknie, a blondynka tuż przed nią. Sprawiało to, że dziewczyny zawsze miały do siebie blisko na lekcji.
-Azumi! – zawołał Motoki siadając w ławce Azusy. – Co powiesz, abym siedział w tym roku blisko ciebie?
-Zjeżdżaj stąd – Yuki rzuciła chłopakowi mordercze spojrzenie. - To ławka Azusy.
-Yuki jesteś przerażająca – powiedziała blondynka przyglądając się przyjaciółce.
- Nigdy się nie nauczą – burknęła pod nosem podpierając jedna ręką podbródek.

         Dziewczyny zaczęły rozmawiać i śmiać się. Wkrótce dołączyły do nich także znajome koleżanki. Beztroskie pogawędki przerwał nagle huk otwieranych drzwi. Do klasy wszedł wysoki, postawny trzydziestolatek. Jego ciemnobrązowe włosy starczały we wszystkie strony świata. Miał wygniecione ubranie. Wyglądał jakby dopiero co wstał z lóżka. Walnął dziennikiem o blat i podparł się rękoma o biurko.
-No dobra hołoto! – zaczął niezadowolonym głosem. – Nazywam się Naoki Murai, jestem wuefistą i od dzisiaj także waszym wychowawcą.
-Słucham?! – krzyknęła Yuki, która momentalnie zachłysnęła się aktualnie pitym sokiem.
-Coś ci nie pasuje, śliczna?- zaczął.
-Jak śmiesz – warknęła przez zęby szatynka, robiąc morderczy wyraz twarzy.
-Słyszałem, że dobrze biegasz – powiedział do dziewczyny. – Z tytułu, że jestem twoim wychowawcą staję się także twoim trenerem.
-Że co? – Yuki wytrzeszczyła oczy. – Już wolę, aby mnie poćwiartowali.
-Znowu coś ci nie pasuje? – zaczął znudzonym tonem.
-A żebyś wiedział, ty stary… - nastolatka nie zdążyła dokończyć, bo momentalnie podeszła do niej Azumi zasłaniając jej usta ręką i trzymając dziewczynę, aby nie zrobiła nic głupiego.
-Oooo – powiedział mężczyzna głosem dziecka. – Mam nadzieję, że nie będziesz stwarzać problemów – nastolatka przeszywała go wzrokiem. – Grzeczna dziewczynka.

              W Yuki dosłownie się gotowało. Nowy wychowawca nie należał do najbardziej rozgarniętych. Klasa mało go obchodziła, a jego ulubionym zajęciem było uprzykrzanie licealistom życia. Kiedy  Naoki oddawał się swojemu „hobby” do klasy weszła Azusa.
-Przepraszam za spóźnienie. Musiałam… - stanęła jaka wryta. – Co on tu robi? – powiedziała trochę wystraszonym głosem.
-Poznaj naszego nowego wychowawcę – Azumi uśmiechnęła się nieszczerze.
-Co? – Azusa dosłownie wrosła w podłogę.
-Tyłek na krzesło dziewojo – powiedział do dziewczyny. – Zaraz apel. Musimy się zbierać.

                Azusa ruszyła na swoje miejsce lekko oszołomiona, co było raczej rzadkim widokiem. Ciężko usiadła na krzesło i przyglądała się z mieszanymi uczuciami na nowego wychowawcą, który nagle ruszył w jej stronę i oparł się jedną ręką o blat jej ławki. Nachylił się nad nią i zaczął mierzyć wzrokiem.
-Od dziś ja tutaj rządze – zaczął twardo.
-Czyżby? – dziewczyna spojrzała mu prosto w oczy i zrobiła wścibski grymas.

            Klasa przyglądała się całemu zdarzeniu. Większość uczniów, którzy znali Azusę i nowego wychowawcę wiedziało, że ten rok szkolny będzie polem bitwy między tą dwójką. 
-To będzie ciążki rok – Yuki przyłożyła sobie dwa palce do skroni.
-O jejciu – dodała lekko oszołomiona całą sytuacją Azumi.

                Nie długo po tym incydencie wszyscy udali się na aulę, gdzie miał rozpocząć się apel. Nagle pojawił się dyrektor i zaczął swoje przemówienie. Następnie poprosił przedstawiciela samorządu uczniowskiego. Z powodu nieobecności Shiro, apel poprowadziła Azusa. Wyszła na środek i wyciągnęła przemówienie przygotowane przez przewodniczącego. Czytając je robiła się coraz bledsza.
-Shiro, tylko ty pajacu mogłeś napisać coś równie głupiego – pomyślała schodząc ze środka.

                Po apelu Azusa miała iść z dziewczynami na miasto, jednak zrezygnowała z tej opcji. Postanowiła pomóc swojemu tacie w sklepie zanim pójdzie na lekcje muzyki. Wróciła do domu, przebrała się w dzienny, wygodny strój i szybko ruszyła w wyznaczone miejsce.
- Cześć tato – przywitała się dziewczyna wchodząc do sklepu.
- O,  Azusa! – powiedział zdziwiony mężczyzna. – Nie miałaś iść z koleżankami na miasto?
-Tak, miałam, ale… - dziewczyna uśmiechnęła się. – Wolę ci pomóc.
-Nie poświęcasz się za bardzo? – mężczyzna odwzajemnił uśmiech. – Ale skoro już tu jesteś, to pomożesz mi z rozpakowaniem nowego sprzętu.
-Nowa dostawa? – dziewczyna zrobiła podekscytowaną minę. – Co tym razem?
-Gitary basowe.

          Azusa i jej tata zabrali się za rozpakowywanie nowego towaru. Mężczyzna skrupulatnie oglądał każdy instrument, sprawdzając czy nie jest uszkodzony. Nastolatka zaś szukała dla każdej gitary miejsca w sklepie.
-Wiesz, od przyszłego tygodnia nie będziesz musiała mi już pomagać – przerwał ciszę mężczyzna.
-Co masz na myśli? – zapytała zdziwiona dziewczyna.
-Będę miał nowego pomocnika – powiedział z zadowoleniem mężczyzna.
-Meiko? – Azusa zrobiła zszokowaną minę.
-Oszalałaś chyba – ojciec dziewczyny zrobił skrzywiona minę. 
-Haha – dziewczyna zaśmiała się. – Co?! O matko! Muszę już iść! – powiedziała patrząc na zegarek. – Lecę do szkoły muzycznej. Na razie!

                Dziewczyna szybko wybiegła ze sklepu. Przed szkołą muzyczną zahaczyła o swój dom, aby wziąć skrzypce. Zabiegany rok szkolny Azusy zaczyna się już teraz.
***

*- Rok szkolny w Japonii zaczyna się na wiosnę. Pierwszy semestr rozpoczyna się w 1 kwietnia i kończy w lipcu, drugi trwa od września do grudnia, a trzeci od stycznia do marca. 

***
Nie ma chyba bardziej niezdecydowanej osoby w tym kraju ode mnie. Cztery razy zabierałam się za pisanie tego rozdziału. Pierwsza wersja mi nie pasowała, druga nie podobała, trzecia  była w I os. i wydarzenia opowiadała Azusa, aż w końcu mamy wersję czwartą, czyli 3 osobową. Postanowiłam pozostać przy tej wersji, bo może rozwinę trochę bardziej wątki innych bohaterów. Oczywiście co jakiś czas w rozdziałach będą umieszczane wątki z perspektywy postaci w I os. . Jak to wszystko wyjdzie, to nie mam pojęcia. Pożyjemy, zobaczymy :)