niedziela, 14 grudnia 2014



2.Liceum nr.5
                Drugi dzień szkoły okazał się mniej pogodny. Już od rana padał deszcz i wiał porywisty wiatr. Na domiar złego taka pogoda miała utrzymać się przez najbliższe kilka dni.
- Jak leje… - powiedziała do siebie Azusa patrząc w okno.
Ubrana w mundurek szkolny brunetka zeszła do przedpokoju. Ujrzała tam swoją matkę szykującą się z walizką do wyjścia.
-Jedziesz gdzieś? – zapytała Azusa zdziwiona nagłym wyjazdem matki.
-Babcia źle się poczuła. Postanowiłam zaopiekować się nią do końca tygodnia – wyjaśniła.
-Sama? – zadała kolejne pytanie brunetka.
-Meiko znalazła w końcu pracą i nie może pozwolić sobie na ten wyjazd, tata pracuje i będzie opiekował się Midori, która się rozchorowała.
-A ja? – wysunęła propozycję dziewczyna.
-Przecież masz szkołę, lekcje muzyki i samorząd uczniowski – wyjaśniła matka dziewczyny.
-Chyba żartujesz?! – Azusa zdziwiona spojrzała na kobietę. – Tych kilku dni i tak nie odczuję – odpowiedziała szybko wbiegając po schodach.
Dziewczyna z prędkością światła spakowała do walizki niezbędne rzeczy. Przed wyjściem wysłała tylko do przyjaciółek wiadomość, że nie będzie jej w szkole do końca tygodnia.

***

-Azumi! – zawołała Yuki, rozsiadając się w szkolnej ławce.
-Tak? – dziewczyna odwróciła się w jej stronę.
-Azusy nie będzie do końca tygodnia – wyjaśniła. – Wyjechała do…
-Co?! – do rozmowy wtrącił się nagle klasowy wychowawca. – Rok szkolny się dopiero zaczął, a ona już robi sobie wakacje?!
-A może dasz mi skończyć…? – powiedziała podirytowana Yuki.
-Hymph! – prychnął mężczyzna. – Dla mnie sytuacja jest jasna i klarowna bez jakichkolwiek wyjaśnień.
-Skoro tak … - Yuki spojrzała się wrednie na mężczyznę. – Idź i nie wtrącaj się więcej do cudzych rozmów.
            Mężczyzna odszedł, a do klasy zaczęło napływać coraz więcej uczniów. Jak nigdy, wszyscy zjawili się tuż przed dzwonkiem i zaczęli zajmować swoje miejsca.
-Azumiś – ozwał się nagle znajomy glos super fana Azumi. - Co tam u ciebie?
-Motoki…  - spojrzała na niego.
-Cześć, Yuki – chłopak niechętnie przywitał się także z mierzącą go wzrokiem szatynką. – Musicie kogoś poznać! – powiedział z ekscytacją, kiedy do klasy weszło dwóch chłopaków. – Dziewczęta! Oto Hikaru i Seiki – uczniowie skinęli głową w ramach przywitania. Dziewczyny odwzajemniły gest z uśmiechem.
-To te demony, o których nam opowiadałeś? – zadrwił Seiki.
-Demony? – Yuki rzuciła Motokiemu zabójcze spojrzenie.
-Haha! – zaczął nerwowo. – Na żartach się nie znacie.

***

(Kilka dni później. Poniedziałek)
-Pufff… - westchnęła Azusa w drodze do szkoły. – Mam nadzieję, że samorząd jakoś sobie poradził beze mnie i Shiro.
                Dziewczyną targały myśli. Nawet nie zauważyła kiedy dotarła do szkoły. Z rozmyślań wyrwał ją nagle o rok młodszy chłopak, który szybko biegł w jej stronę.
-Wiceprzewodnicząco! – krzyczał na cały korytarz. – Kłopoty!
-Co się stało? – zapytała zdziwiona Azusa.
-Bójka na pierwszym piętrze – wyjaśnił zadyszany.
-Co takiego?!
                Azusa czym prędzej pobiegła w wyznaczone miejsce. Już z oddali było słychać mały tłum gapiów, który rozmawiał i komentował bójkę. Dziewczyna dzięki temu szybko dowiedziała się o co poszło. Pobiło się dwóch chłopaków, z czego jeden z nich jest byłym uczniem Liceum nr.5.
                Liceum nr.2 Azusy i Liceum nr.5 od lat prowadziło cichą wojnę. Były bardzo blisko położone od siebie i często dochodziło do bójek pomiędzy uczniami z tych szkół. Każdy sądził, że rozwiązanie piątki sprawi, iż problemy znikną. Pomylono się. Podczas nieobecności Azusy w szkole rozpętało się piekło. Uczniowie podzielili się na trzy fronty: dwójki i piątki, które nieustannie uprzykrzają sobie życie, oraz uczniów neutralnych.
-Co tu się do cholery dzieje!!! – wrzasnęła Azusa wchodząc pomiędzy dwójkę bijących się uczniów.
             W między czasie do szkoły przyszli Motoki, Seiki i Hikaru. Już w wejściu dowiedzieli się o zamieszaniu. Cała grupką udali się na miejsce zamieszania. Po dotarciu usłyszeli tylko wrzaski.
-Nie wtrącaj się! – wrzasnął były uczeń piątki na Azusę, po czym odepchnął ją mocno.
                Dziewczyna uderzyła z impetem o ścianą. Plecami odbiła się od niej i upadła na kolana, próbując złapać oddech, gdyż cios wymierzony pod obojczyk spowodował chwilowe otumanienie.
                Zamieszanie trwało nadal, tylko Motoki staną jak wryty na widok wiceprzewodniczącej.
-Azusa… - powiedział pod nosem z lekkim przerażeniem w głosie. – Nie mogę w to uwierzyć.
-Zamiast gadać, lepiej byś jej pomógł – powiedział podirytowany ignorancją innych Hikaru i ruszył w stronę dziewczyny. – Wszystko w porządku? – zapytał, wyciągając do niej rękę.
-Haha… - zaśmiała się podle, patrząc w podłogę. Odepchnęła rękę Hikaru, gwałtownie podniosła się i ruszyła w stronę chłopaka, który ją odepchnął. Mocno ścisnęła swoją pięść i wymierzyła mu siarczysty cios. – Mało mnie obchodzi, kto zaczął. Ale był dzwonek – zaczęła spokojnie. – …I jeśli zaraz nie zajdziecie się na lekcji, to wolicie nie wiedzieć co się stanie!!! – wydarła się na obu chłopaków, na co cały korytarz zamarł.
                Azusa poprawiła swój mundurek szkolny oraz kitkę  i w nie najlepszym humorze ruszyła w stronę klasy. W ślady za nią rozbiegła się cała grupka gapiów, z chłopakami , którzy wywołali bójkę, na czele.
                Na korytarzu pozostali jedynie Motoki, Seiki i całkowicie zdezorientowany Hikaru. Szatyn patrzył się w pustą przestrzeń dopóki nie podeszli do niego koledzy.
-Widzisz - zaczął Motoki. – Dlatego nazwałem ją szatanem, za pierwszym razem jak wam o niej opowiadałem – mówił z satysfakcją.
-Szatan szatanem, ale co to do diaska było? – powiedział równie zdziwiony Seiki. – Ona wywaliła mu z sierpowego!
-To cała wiceprzewodnicząca – zaśmiał się. – Ale nie ma co o tym dłużej rozmawiać. Teraz wiecie już jaka ona jest.  – mówił jakby nigdy nic. – Tak czy owak musimy powtórzyć ten weekend. Ta twoja koleżanka, Seiki, była naprawdę niezła.
-Risa? – zapytał dla pewności Seiki.
-A któż by inny. Ale to trochę dołujące. Było kilka naprawdę fajnych dziewczyn, ale wszystkie lgnęły do Hikaru jak pszczoły do miodu – mówił z udawanym oburzeniem.
Chłopak całkowicie ignorując kolegów, podszedł do miejsca niedawnej bójki. W oczy rzucił mu się zloty zegarek, który Azusa zgubiła przypadkiem podczas uderzenia. Hikaru podniósł go i zaczął mu się przyglądać. 
- Ej, słuchasz nas – wyciągnął z zamyślenia kolegę, Seiki.
-Motoki, mówiłeś że jako ona się nazywa? – zaczął Hikaru.
-Azusa Tendo. Jest w naszej klasie, ale była nieobecna przez ten tydzień. Wiedziałbyś gdybyś przyszedł na apel bądź spotkanie klasowe. Po co ty w ogóle przyszedłeś do szkoły na rozpoczęcie, skoro nie pojawiłeś się w tych miejscach…?
-Robi się interesująco… - powiedział pod nosem Hikaru po czym ruszył z kolegami do klasy.
             Spóźnieni chłopcy weszli na lekcje matematyki. Narobili lekkiego zamieszania. Hikaru zajął miejsce zaraz za Azusą lecz nie oddał jej zegarka. Całą lekcje bawił się nim, dopóki nie zadzwonił dzwonek.
                W czasie przerwy uczniowie udali się na halę sportową.
-No nie… - Azusa energicznie przeglądała wszystkie kieszenie.
-Coś się stało? – zapytała troskliwie Asumi.
-Chyba zgubiłam zegarek…
-Wszędzie szukałaś? – zapytała Yuki.
-Tak… Kurcze… Lubiłam go.
-Nie martw się. Na pewno się znajdzie – pocieszyła ją Asumi.
-Właśnie – przyznała rację Yuki. – A teraz chodźmy już.
Uczniowie po usłyszeniu gwizdka wyszli na boisku i ustawili się przed nauczycielem Naokim.
-Łooo proszę! – zawołał wychowawca klasy. – Pani wiceprzewodnicząca zaszczyciła nas swoją obecnością.
-Ta… - odpowiedziała podirytowana Azusa. – Mogę wiedzieć czemu dziewczyny mają w-f razem z chłopakami?
-A coś ci nie pasuje? – zaczął mężczyzna.
-Bardzo dużo. To niezgodne z regulaminem – odwarknęła dziewczyna.
-Czyżby? Nie sądzę.
-To poczytaj sobie status szkoły – dziewczyna zaczęła kłócić się z wychowawcą.
                Przyjaciółki Azusy załamały tylko ręce. Doskonale wiedziały, że ta kłótnia potrwa dosyć długo. Grupka uczniów na własna rękę wzięła sobie piłkę.
                Azusa ,,dyskutowała” z Naokim do końca lekcji. Nawet po dzwonku dość głośno wymieniali poglądy. Kłótnie przerwała im pewna trzecioklasistka.
-Wiceprzewodnicząco… - zaczęła niepewnie. Miałabym do ciebie prośbę.

***

-Spokojnie – pocieszały rozpłakaną koleżankę dziewczyny. – Jak nie ten, to inny.
-Zaraz przyjdzie tu Azusa. Ona pewnie coś zaradzi – zaczęła jedna z nich.
           Zdezorientowana Azusa w końcu dotarła do rozpłakanej dziewczyny i pocieszających ją koleżanek. Na pierwszy rzut oka było widać, że dostała kosza.
-Co się stało? – zapytała Azusa, wewnętrznie szykując się do wysłuchania lamentów na temat nieszczęśliwej miłości.
-A nie widać?! – zaczęła impulsywnie jedna z dziewczyn. – Chłopak ją odrzucił.
-Przepraszam, ale wasza koleżanka chyba umie mówić i nie potrzebuje adwokata – odpowiedziała jej chłodno Azusa.
-To niesprawiedliwe. Czego mi brakuje?! – zaczęła histeryzować zapłakana dziewczyna.
-Azusa, słuchaj. Tu już nie chodzi o to, że jesteś przewodniczącą – zaczęła twardo jedna z nich.
-Tylko o co?
-W twojej klasie jest chłopak, o nazwisku Yamada. Od początku roku szkolnego odrzucił już masę dziewczyn. Powinnaś z nim pogadać!
-Co? – Azusa zrobiła zdziwiona minę. – Niby o czym?
-Aby w końcu się zdecydował na którąś z dziewczyn. Wtedy reszta odpuści – wytłumaczyła.
-Mam go zmusić do chodzenia z…
-Nie, nie! – przerwała jej nagle. – Żadne zmuszanie. Tylko szybka decyzja.
- Zobaczę co da się zrobić – odpowiedziała ciężko.
                Azusa opuściła rozradowane i wdzięczne dziewczyny. Miała dość mieszane uczucia. Nie wiedziała co się dookoła niej dzieje.
-Cholera – powiedziała pod nosem. – Nie ma cię tydzień, a tu bójki i jakieś głupie rozterki miłosne. Jeden wielki cyrk.
           Lekcje leciały jak z bicza strzelił. Na koniec dnia wiceprzewodnicząca udała się do pokoju samorządu uczniowskiego. Było tak wiele nieuporządkowanych papierów, że przeanalizowanie ich i poukładanie zajęło jej dobre półtorej godziny.
                  Po wykonanej pracy zmęczona udała się do szatni. Włożyła buty i poszła w stronę wyjścia.
-Azusa Tendo.
      Zdziwiona dziewczyna odwróciła się w stronę z której dochodził dźwięk.
                Oczom dziewczyny ukazał się chłopak z jej klasy lecz dopiero teraz przyjrzała mu się bliżej. Był wysoki i w miarę dobrze zbudowany. Miał kruczoczarne, roztrzepane włosy i spoglądał na dziewczynę zielonymi, wręcz szmaragdowymi, oczami, które miały w sobie jakąś dziwną magię.
-Tak?  - spojrzała na niego pytającym wzrokiem.
-To chyba twoje – odpowiedział, wyciągając przed siebie zegarek dziewczyny.
-Faktycznie – mówiła z ulgą. – Myślałam, że go zgubiłam. Gdzie go znalazłeś?
-Tajemnica – uśmiechnął się szatańsko.
-Rozumiem – odwzajemniła gest. – Mimo wszystko dziękuję – skinęła chłopakowi głowa i ruszyła w stronę wyjścia.
                Hikaru zatrzymał dziewczynę i spojrzał na nią zszokowany.       
-Tylko tyle? – zapytał oszołomiony.
-Hę? – spojrzała na niego równie zdziwiona.
-Samo suche dziękuję. Żadnego postawię ci kawę, przespacerujmy się? – zaczął wyliczać na palcach.
-Chyba za wysoko się cenisz… – powiedziała, ale została zignorowana.
-Nie! – przerwał jej. – To ty jesteś jakaś inna – przyłożył rękę do podbródka w geście zamyślenia. – Najpierw odrzucasz moją pomoc…
-Ooo… a więc to ty chciałeś pomóc mi wstać…
-A teraz tak po prostu sucho mi dziękujesz, mimo że czekałem na ciebie półtorej godziny…
-Mogłeś go zostawić w sekretariacie…
-Wolisz dziewczyny?! – palnął w przebłysku geniuszu.
-Cooo…? – Azusa załamała się doszczętnie. - Kim ty w ogóle jesteś, żeby zadawać mi takie pytania? – mówiła zdołowana.               
-Gdzie moje maniery – zaczął szarmancko. – Hikaru Yamada.
-Yamada?! – Azusa podniosła na niego wzrok.
-Aaa! Jednak o mnie słyszałaś! – wtrącił usatysfakcjonowany.
–Ta… Aż za dużo – burknęła pod nosem. - Jakieś dziewczyny z trzecich klas kazały przekazać tobie, że masz znaleźć sobie dziewczynę, bo… Zresztą nie wiem dlaczego. Ale… Ja już muszę lecieć. Narazie – wtrąciła szybko i pomknęła w stronę wyjścia.
***
(10 minut później)
-Musisz za mną leźć – warknęła brunetka na Hikaru.
-To nie moja wina, że idziemy w tą samą stronę – odpowiedział Azusie nie spuszczając z niej wzroku.
-Ta…
-Dokąd właściwie idziesz? – zapytał nagle.
-Nie twoja sprawa – odpowiedziała krótko. – Mogłabym zapytać o to samo.
-Powiem, jeśli ty mi powiesz – zaczął się z nią droczyć.
-Puf… - wypuściła wolno powietrze z ust. – Czemu się ciągle na mnie gapisz taki zdziwiony? – dodała lekko podirytowana.
-Bo jesteś dziwna – wyjaśnił Hikaru.
-Tu skręcam – powiedziała z ulgą Azusa. Przeszła przez pasy i ruszyła przed siebie. – Dziwny chłopak – powiedziała pod nosem.
                Hikaru przez chwilą przyglądał się odchodzącej dziewczynie. W końcu on także ruszył z miejsca.
-Ciekawa dziewczyna – zaśmiał się cicho.

***
Przepraszam za tak długą nieobecność. Podczas wolnego (które zaczyna mi się już teraz z powodu próbnych matur - KOCHAM SWOJĄ SZKOŁĘ!!! :D) postaram się nadrobić zaległości. Rozdziały pojawiałyby się wcześniej, ale miałam ostatnio masę sprawdzianów, chorowałam i robiłam rysunek dla koleżanki. Jeden wielki Mega Mix :)

4 komentarze:

  1. Hikaru fajny. :D
    Podejrzewam, że to on będzie pracował u jej taty w sklepie, i że to on rozgryzie ten jej sekret. xd
    Czekam na next. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Hikaru jest boski. ♥ Czekam na następny rozdział! *w*
    http://hop-do-przodu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawe :) zapraszam do siebie http://gladysmaddie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny blog ! <3 zapraszam również do oglądania mojego i przyjaciółki
    http://ourlifeblogg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń